Zima - czas podziałów
Niedziela 23 lutego 2014
Taka jest już ta nasza polska przypadłość: jest zimą wiosna, źle, bo to wirusy, bo to grypa, bo to nieurodzaj latem, itp. Jest zima zimą – jeszcze gorzej. Bo to, sorry, taki klimat, bo to, sorry, drogowcy dali ciała, bo to, sorry, połamane ręce i nogi. Ciekawe, co malkontenci wymyślą teraz, gdy ani to zimno, ani ciepło. Ot, takie jakby przedwiośnie. Spokojna głowa, za chwilę wypłyną odpowiednie tematy – a jak „wypłyną”, to pewnie będzie o roztopach, podtopieniach, a być może nawet o powodzi. Na szczęście ten nerwowy czas ma dwa momenty, w które pogoda i, sorry, klimat schodzą na plan dalszy (choć też nie zawsze). Pierwszym z nich jest naturalnie Gwiazdka i wszystkie związane z nią „achy” i „ochy”. To one tworzą taki klimat, za który żadna ministra nigdy przepraszać raczej nie będzie. Inny ciepły aspekt zimą to oczywiście Wielka Orkiestra Jurka Owsiaka, która jak co roku zagrała z wielką pompą i w Sulęcinie, i w Słońsku, i w Krzeszycach, i Lubniewicach, i w Torzymiu, i w Ośnie. A według zapewnień dyrygenta orkiestry, będzie ona grała do końca świata i jeden dzień dłużej. I jak widać, dewiza ta podoba się mieszkańcom naszych gmin. Bo po raz kolejny nie zawiedli i pokazali, że zdrowie i życie najmłodszych traktują priorytetowo. Udowodnili to napełniając orkiestrowe skarbonki oraz biorąc udział w licznych imprezach i licytacjach, o których piszemy w tym numerze. Tak trzymać!
Powyżej nadmieniłem, że coroczna orkiestrowa niedziela sprawia, że nie myślimy o mrozach i śniegach, łącząc się w jednym celu: pomaganiu. Tak do końca nie jest to prawdą. Cóż, nasza narodowa jedność nigdy nie stanowiła i nie będzie stanowić 100 procent, dlatego nie dziwią jednostkowe głosy sprzeciwu wobec Orkiestry. Dziwią tylko argumenty wysuwane pod adresem jej twórcy: że oszust, że po co, że przestępca, ćpun i że czerpie z orkiestry zarobki. A swoją drogą, nic by się chyba nie stało, gdyby „czerpał”. Bo mimo, że Owsiak żyje wyłącznie ze swej firmy producenckiej, to przecież mógłby brać za swą działalność jakiś procent. To i tak byłaby kropla w morzu tego, co dzięki jego fundacji udało się przez ponad 20 lat pozyskać. Ale niektórym się nie dogodzi. Nigdy. Nie chcą słyszeć, że fundacja Owsiaka corocznie rozlicza się w sposób niemal kryształowy, że dzięki WOŚP polska pediatria stanęła na nogi, uratowano życie setki, a może tysięcy dzieci, a ostatnio zwrócono się także w stronę ich dziadków…
Dość, nie ma o czym gadać - nawet to nie przekona tych na „nie”. A więc co trzeba zrobić, by byli oni wreszcie zadowoleni i docenili jakąkolwiek aktywność (pominę już WOŚP)? Nic. Po prostu nic, może kiedyś sami sobie odpowiedzą. Kiedy, nie życząc im tego, będą zmuszeni skorzystać z któregoś ze sprzętów zakupionych przez Orkiestrę.
Wojciech Obremski
Redaktor naczelny





