My name is Strong. Jack Strong.
Wtorek 18 marca 2014
Jedni mówią: patriota, który uratował nasz kraj przed sowiecką agresją. Drudzy, że zdrajca, którego miejsce jest pod płotem. Jeszcze inni nazywają go marionetką i podwójnym agentem… Dzięki najnowszemu obrazowi Władysława Pasikowskiego sami możemy dokonać oceny, kim naprawdę był pułkownik Ryszard Kukliński.
Film pokazuje kawał życia najsłynniejszego szpiega PRL. Błyskotliwa kariera w wojsku i zdobywanie kolejnych szlifów oficerskich, aż wreszcie kontakt z amerykańskim wywiadem i ryzykowna praca na jego rzecz. Wszystko to podane w sposób przystępny, z odpowiednią dozą napięcia, a czasem i humoru. Pełna emocji jest także scena ucieczki Kuklińskiego wraz z żoną i synami, których przemycono na Zachód w drewnianych skrzyniach. Skoro przy rodzinie jesteśmy, warto dodać, że film ukazuje wewnętrzną walkę bohatera, który, mając wybór: dobro rodziny lub praca dla Amerykanów, wybiera to drugie. Gdy decyduje się wreszcie wyjawić swój sekret najbliższym, ma świadomość zagrożenia, jakie na nich ściągnął. Pasikowski nie byłby sobą, gdyby w swój obraz nie wplótł kilku pościgów, mordobić, a także (a jakże) spalenia pewnego delikwenta żywcem w hutniczym piecu. Cóż, może rzeczywiście czasy nie były za różowe, niemniej szalony pościg ulicami Warszawy, w którym biorą udział rozklekotane duże fiaty i syrenki, może przywołać uśmiech na ustach widza. Jednak „Jacka Stronga” (tytuł nawiązuje do pseudonimu Kuklińskiego) z czystym sumieniem można nazwać największym polskim hitem ostatnich lat. \
Wojciech Obremski





