Krajobrazy po bitwach

Poniedziałek 22 grudnia 2014

Czarna, brudna, nie fair, bezpardonowa – takie epitety najczęściej słyszymy, gdy mówi się o tegorocznej kampanii wyborczej. A najciekawsze jest to,  że określenia te padają zarówno z ust wygranych, jak również tych, którzy od swoich stołków byli zmuszeni się wreszcie odkleić. Bo i, trzeba przyznać, sporo się działo… Jeden na drugiego błota nie szczędził, dawni kumple wytaczali przeciw sobie ciężkie działa, ba, na polu bitwy stanęli oko w oko zięć i teściowa, a skala tej „sensacji” zdominowała wszystkie ogólnopolskie serwisy informacyjne, nadając całej sprawie żałosną formę kabaretu (niech za wszystko wystarczy mina Kamila Durczoka w „Faktach”).

Nie obyło się bez niespodzianek: tu i ówdzie po kilkunastu latach, nazwijmy to, rządzenia, odpadł ten albo owy, najważniejsze stanowiska w samorządach pozajmowali często chłopcy po dwudziestce, a w radach pozasiadali zagorzali antagoniści, którzy, miejmy nadzieję, swoimi niesnaskami nie zakłócą prac samorządów. A to dopiero początek. Pociąg ruszył, a końcowa stacja za cztery lata. Na wszelki wypadek radzimy zapiąć pasy.

Tak się fajnie złożyło dla wszelkiej maści kandydatów, że wybory ogłoszono na kilka dni po Święcie Niepodległości. Przedstawiciele nadziei narodu zeszli więc ze swych plakatów i ruszyli na gminne, miejskie czy powiatowe obchody, by choć na chwilę pokazać się, by pochwalić występujące dzieci, by poklepać po plecach swych popleczników, by po raz setny przeczytać z pożółkłej kartki znaną wszystkim genezę Dnia Niepodległości, by po prostu… zaistnieć. Zaiste, żałosny to był spektakl, gdy duże dziewczynki w garsonkach i chłopcy w garniturach wcinali się między tańczące i recytujące dzieci, które zresztą jak zwykle spisały się znakomicie. Pozostaje mieć nadzieję, że za rok, przed wyborami parlamentarnymi, to występy małych wykonawców będą w centrum uwagi, a nie nudne i smutne wystąpienia, których i tak mało kto słucha.

Skoro już przy smutnych wydarzeniach jesteśmy, wypada wspomnieć o śmierci Stanisława Mikulskiego vel Hansa Klossa vel Pana Samochodzika, itp. W tym miejscu nie omieszkamy się pochwalić, że jednego z ostatnich wywiadów Mikulski udzielił właśnie „Przekrojowi Lokalnemu”. Stało się to w marcu 2013 r. podczas wizyty agenta J-23 w Kostrzynie nad Odrą. Uznaliśmy zatem, że warto by ową rozmowę powtórzyć na naszych łamach. Zrobimy to już w następnym numerze. Zapraszamy do lektury.

Coś się kończy, coś zaczyna: ogłaszamy wszem i wobec, że nasz redakcyjny kolega Adam Piotrowski po raz drugi został tatą. Trzymamy kciuki za małą Tosię, młodą mamę no i Adama, by ten drugi raz nie okazał się ostatnim. Niech więc nadchodzące święta Bożego Narodzenia były dla wszystkich tak radosne, jak dla Adama i jego rodziny, a nowy rok obfitował w wiele miłych niespodzianek. Ale nie tylko tych wyborczych. Bo tych jak na razie mamy chyba dosyć…

 

Wojciech Obremski

 

Redaktor naczelny 

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij