Urzędnicza fuszerka
Czwartek 21 sierpnia 2014
Grochowo – mała wieś na wschód od Sulęcina położona wśród pól i lasów. Przez miejscowość przebiega droga wojewódzka nr 137. Na pozór wioska niczym się nie różni się od innych małych wiosek. A jednak jest coś, co czyni Grochowo wsią szczególną.
Po wielu interwencjach mieszkańców w wiosce w okolicy kościoła wymalowano pasy drogowe (znak poziomy P10), oznaczając w ten sposób przejście dla pieszych. „Zebry” w Grochowie są całkowicie uzasadnione, gdyż gładka i prosta jezdnia zachęca kierowców do szybkiej jazdy. Niewiele osób się jednak spodziewało, że pasy zostaną wymalowane praktycznie donikąd. Jak widać na zdjęciu zaczynają się z jednej strony przy chodniku, a z drugiej kończą się przy kościelnym murze na wąskim skrawku trawy. Gdy po pasach przejdzie małe dziecko, a od strony Sulęcina nadjedzie np. ciężarówka, to będzie ono musiało się mocno „przytulić” do tego murku, żeby nie zostać zdmuchniętym przez auto. – To bardzo niebezpieczne miejsce. Najlepszym rozwiązaniem byłoby wymalować pasy trochę niżej, gdzieś na wysokości krzyża. Stamtąd można już spokojnie dojść do przystanku lub do kościoła – zasugerował nam pan Krzysztof z Grochowa.
Dla kogo zatoka?
We wsi jednak znaleźliśmy jeszcze jeden absurd. Po stronie, gdzie położony jest chodnik, naprzeciwko kościoła wybudowano coś w rodzaju zatoki. W pierwszym momencie mieszkańcy zostali poinformowani, że jest to mały przykościelny parking. Tak zatoka była też wykorzystywana. Po jakimś czasie jednak przy zatoce postawiono znak, który sugeruje, że jest to przystanek dla autobusów. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że przy tej zatoce żadne autobusy się nie zatrzymują. Przejeżdżające od strony Międzyrzecza autobusy zatrzymują się w Grochowie trochę wyżej – na przystanku koło remizy strażackiej. Tym sposobem z zatoki nie korzysta obecnie nikt, bo również osoby przyjeżdżające do kościoła nie zostawiają tam auta, widząc znak przystanku autobusowego.
Najwyższy czas, żeby niektórzy urzędnicy przestali planować zza biurka, tylko konsultowali swoje zamiary z mieszkańcami.
Adam Piotrowski





