Polska jest warta zachodu
Wtorek 18 czerwca 2013
Rozmowa z Marcinem Jabłońskim, nowym wiceministrem spraw wewnętrznych, byłym wojewodą lubuskim
- Podsumowując kadencję wojewody Marcina Jabłońskiego: co uważa Pan za swój największy sukces, a czego Pan żałuje?
- Analizując ostatnie kilkanaście miesięcy zebrałem dane o setkach spotkań
z ministrami, parlamentarzystami, samorządowcami oraz kierownikami podległych służb. Bardzo dobrze oceniam współpracę z przedstawicielami środowisk społecznych i gospodarczych. Był to po prostu okres wypełniony ciężką pracą. Przyzwyczajony jestem do konsekwentnej realizacji zadań wynikających z pełnionych przeze mnie funkcji i uważam, że model współpracy zaproponowany moim partnerom i współpracownikom przyniósł dobre efekty . W kategoriach generalnych za największy sukces poczytuję sobie przekonanie osób, z którymi miałem okazję współpracować, do możliwie szerokiego spojrzenia na pojawiające się problemy. Wymagam kreatywności w podejściu do obowiązków i otwartości wobec wszystkich podmiotów korzystających z usług administracji rządowej w terenie. Województwo postrzegam jako całość. Sprawne funkcjonowanie instytucji było priorytetem. Odwaga w poszukiwaniu i wdrażaniu rozwiązań nieszablonowych, opartych na alternatywnych mechanizmach finansowania zewnętrznego została przez wielu partnerów zauważona i doceniona. Tam, gdzie dostrzegałem dobrą wolę i chęć współpracy starałem się być partnerem dla samorządów. Partnerem trudnym, ale jak pokazują liczne przykłady właśnie ze względu na przejrzyste stawianie spraw zasadniczych, partnerem skutecznym. Rozwiązywanie realnych problemów, bez „zamiatania ich pod dywan” dostrzeżone zostało wszędzie tam gdzie samorządowcom zależało na skutecznym działaniu.
- Mówi Pan o sposobie zarządzania, a jako wojewoda z pewnością stykał
się z konkretnymi problemami.
Każdego dnia. Konkretny sukces to profesjonalnie przygotowany proces cyfryzacyji, skuteczna obronę dotychczasowego kształtu trzech programów Europejskiej Współpracy Terytorialnej, intensywne działania związane z Państwowym Ratownictwem Medycznym czy nawet szerzej rozumianym bezpieczeństwem zdrowotnym Lubuszan, a także koordynacja działań służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo w czasie imprez masowych oraz Euro 2012.
- Same sukcesy na koncie?
Nie. Wspomniałem już o problemach rozwiązywanych w miejscach gdzie wola współpracy i korzystnych dla ogółu rozstrzygnięć góruje nad małostkowością, partykularyzmem i niekompetencją. Jeśli w jakimś środowisku dzieje się inaczej, problemy szybko urastają do rangi niemożliwych do rozwiązania bez ingerencji organów odpowiedzialnych za egzekwowania prawa. Niezrozumiałe dewastowanie przestrzeni publicznej musi zostać powstrzymane i dlatego właśnie odpowiednim organom pozostawiam do rozstrzygnięcia kwestię Terminala Towarowych Odpraw Celnych w Świecku. Wielokrotnie wypowiadałem się już na ten temat. Mniej oficjalnie, jako mieszkaniec powiatu słubickiego, uważam że szkody wyrządzone powiatowi i gminie Słubice przez osoby nieodpowiedzialne nie pozostaną bez wpływu na ich przyszły rozwój. Choć kolejne fakty utwierdzają mnie w przekonaniu, że mam rację oraz powodują stopniowe przywracanie praworządności to trudno będzie nadrobić czas stracony na niezrozumiałą dla mnie grę wymierzoną personalnie we mnie, ale faktycznie w mieszkańców gminy Słubice i powiatu słubickiego. Muszę też z bólem powiedzieć, że wieloletnie zaniechania właściciela SP ZOZ w Kostrzynie nad Odrą oraz zbyt duża elastyczność Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego spowodowały, że mamy najbardziej zadłużony szpital powiatowy
w kraju. Moja zdecydowana reakcja przyniosła nadzieję na spłatę zobowiązań pracowniczych. Powyższy przykład dowodzi, że pozwolenie sobie nawet na symboliczną nonszalancję w traktowaniu przepisów prawa kończy się źle, a czasami tragicznie. Zakładając nieugiętą postawę mojego następcy oraz współpracę ze strony starostwa mam nadzieję na naprawienie błędów z przeszłości.
Sprawował Pan funkcję Marszałka Województwa, jak i Wojewody Lubuskiego. Jakie kierunki rozwoju gospodarczego należałoby w Pana ocenie rozwinąć, a z jakich być może zrezygnować w Lubuskiem?
Każda ze sprawowanych funkcji pozwoliła mi poznać problemy i potrzeby występujące na szczeblu gminnym, powiatowym i wojewódzkim. W przypadku wymienionych przez pana funkcji zebrane doświadczenia mogłem spożytkować, aktywnie kreując kierunki rozwoju regionu. Mówiąc o kierunkach rozwoju należy pamiętać, że powinny być spójne ze strategiami krajowymi. Pełniąc funkcję marszałka, miałem możliwość uczestniczenia w dyskusji na temat wizji rozwoju Polski opartej głównie o inwestycje w metropoliach. Doceniając płynące z takiego założenia korzyści dostrzegałem również zagrożenia dla nie największego przecież województwa. Niedawno rząd premiera Donalda Tuska przyjął koncepcję, umożliwiającą silne wsparcie dla mniejszych miast, takich jak Gorzów Wielkopolski i Zielona Góra. Idea równomiernego rozwoju całego kraju jest mi zdecydowanie bliższa, a ze wspomnianych wyżej doświadczeń samorządowca wynika, że przy lubuskich uwarunkowaniach jest ona wręcz niezbędna dla harmonijnego umacniania się lokalnej tożsamości. Nie odpowiem panom, którą gałąź przemysłu należałoby wspierać: czy miałby to być przemysł chemiczny, elektroniczny czy turystyka? Skupiłbym się bardziej na sposobie, czy też zasadach, na jakich wsparcie ma być udzielane, aby maksymalizować możliwość osiągania dochodu, gdziekolwiek jest to możliwe. W wydawaniu środków unijnych powinniśmy się kierować roztropnością w zwiększaniu potencjału regionu na następne lata. W odniesieniu do inwestycji, których realizacja prowadzona jest przez rząd
i samorządy, największy priorytet mają dla mnie wszelkie projekty związane
z rozbudową infrastruktury, od tych oczywistych, polegających na rozbudowie dróg oraz sieci kolejowej, przez uzbrojenia terenu, meliorację i kanalizację, na budowie parków naukowych stanowiących podstawy pod trwałe inwestycje oraz wsparcie dla stref ekonomicznych kończąc. Dzisiaj, z perspektywy funkcjonującej autostrady A2 oraz w wielu fragmentach gotowej drogi S3 widzimy, że wspomniane inwestycje były kluczowe dla rozwoju regionu. Cieszę się, że ten ogromny nakład sił i środków poniesiony przez państwo idzie w parze z wysyłkami samorządów realizujących własne projekty modernizujące sieć dróg województwa lubuskiego, zarówno przy wsparciu środków unijnych jak i Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych. Podpisywałem zarówno umowy na pierwsze, jak na drugie inwestycje. Znam skalę oczekiwań, która jest większa od możliwości ich wsparcia, ale widzę również i doceniam gotowość samorządów do realizacji tych projektów, mimo trudności finansowych. To dobrze wydane pieniądze i z pewnością zwrócą się w najbliższych latach.
- Czym będzie się Pan głównie zajmował jako wiceminister spraw wewnętrznych?
- W resorcie kierowanym przez Bartłomieja Sienkiewicza będę odpowiadał
za bezpieczeństwo i porządek publiczny. To tematy, z którymi miałem już możliwość zapoznać się jako wojewoda, koordynując działania służb i inspekcji
na terenie województwa. Bardzo ceniłem sobie zaangażowanie tych służb
w zapewnienie bezpieczeństwa oraz współpracę z nimi w ramach Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Wspólnie zabezpieczaliśmy wspomniane na wstępie wielkie imprezy masowe, aktywnie współpracowaliśmy z partnerami niemieckimi, reagowaliśmy w nagłych wypadkach i zagrożeniach realizując procedury kryzysowe. Mam nadzieję, że rezultaty moich działań będą szybko widoczne. Polska jest warta zachodu.
- Dziękuję.





