Lepszy i gorszy sort

Środa 22 marca 2017

Na ten temat nawet już pisać i mówić się nie chce, widząc i słysząc co się dzieje na czubku politycznej góry. Jednak trzeba w sprzeciwie być głośnym! Prasa jest oczami i uszami społeczeństwa. W nosie mam Panów, a do gorszego sortu zaliczyć się nie dam, tak sądzi wielu. Bardzo wielu. Ryba jednak, co wiedzą wędkarze, psuje się od głowy. W kolokwialnej przenośni postępowanie władzy na górze ma przełożenie na dół.

„Fejsa” obiegło zaproszenie jednego z naszych rajców miejskich odnośnie wystawy w międzyrzeckiej bibliotece. I nie byłoby nic w tym dziwnego, raczej słusznego, aby na wystawę poświęconą wąsatemu Marszałkowi warto się wybrać. Ów radny miał jednak stosowne zaproszenie, pozostali i zarazem lepszy sort społeczności naszego miasta zapewne także. Do redakcji takowe nie dotarło. Nawet w formie informacji o wystawie. Pikanterii dodaje fakt, że po wernisażu posiadacze zaproszeniowego glejtu mogli obejrzeć w sali kameralnej spektakl. Znowu podział na gorszy i lepszy sort... Już raz to przeżyłem osobiście. Głupio wytykać radnemu promocję, bo uczynił to w szczerej intencji, jednak o dodatkowej atrakcji nie pisnął na fejsie ani mru mru. Może nie doczytał.

Kilkanaście dni temu zawadiacka jazda vipów doprowadziła do tego, czym żyła cała Polska. Już myślałem, że co niektórzy zreflektują się w sprawie używania sygnałów świetlnych. Do Królewskiego Miasta Międzyrzecza zjechał, od strony obwodnicy przy rondach, kolejny uprzywilejowany. Gnał na „kogutach” pod mury smutnego budynku. Z pojazdu wysiedli umundurowani i ciężkie stalowe drzwi się za nimi zatrzasnęły. Ani chybi przywieziono nowego gospodarza lub wpadła inspekcja. Ale żeby od razu na „kogutach”...

Dziękuję policji za szybką interwencję w sprawie zatruwania środowiska. Palący chyba gorszym sortem drewna, nie pierwszy raz zresztą, zwyczajnie smrodził dymem z komina na całe targowisko. Czekać na inspektorów ze starostwa byłoby musztardą po obiedzie. Nie mamy w mieście Straży Miejskiej, stąd wiele takich i innych, uciążliwych spraw wypływa na światło dzienne i znika bez śladu. Bezkarność jest pokłosiem grzechu zaniechania. Na razie nad targowiskiem nie ma smogu.

Wracając do gorszego sortu, to jest to określenie zadufanych w sobie polityków. Osobiście znam jednego z tych ponoć gorszych, który zamiast robić karierę polityczną zaczął poprzez swoją pracą odnaleźć się tu i teraz, jak się zwykło mawiać. Zajął się biznesem. Sprzedaż ściągniętego zza granicy Muchozolu pozwoliła stanąć mu na nogi i teraz ma własną firmę zajmującą się innym, nazwijmy to eleganckim, towarem. Dorobił się i swoją mrówczą pracą nadal buduje kapitał. Zatrudnia ludzi, jest darzony szacunkiem, a polityką zajmuje się tylko w niczym wiążących rozmowach, ot tak dla relaksu umysłu podczas dyskusji. Można? Można! Czasami z przekąsem rzuci coś o lepszym i gorszym sorcie, najczęściej w formie kawału czyli żartu.

Dziś, po ponownym wybraniu przewodniczącego RE, gdy usłyszałem liczne komentarze w mediach, nie publicznych, bo te kłamią na potęgę na rzecz rządzących pomyślałem z pewnym smutkiem, że staliśmy się we wspólnej Europie gorszym sortem za sprawą zawistnych ambicji jednego człowieka otoczonego dworem wazeliniarzy. Historia, jak i proza życia, ma to do siebie, że ci określani jako gorsi wcześniej czy później zmiotą z powierzchni ten niby lepszy sort panów. Jeżeli zdrowie dopisze bez wątpienia tego doczekam, wierząc w mądrość przy urnach wyborczych. Za dużo tego chciejstwa lepszego sortu i lekceważenia suwerena, który nazwany gorszym, wcale takim nie jest. Nie jest bo ma prawo do myślenia.

Lech Malinowski

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij