Jak nie uregulują, to i nie zbudują

Wtorek 18 grudnia 2012

Przymroziło, posypało – wyraźny to znak: zima zaczyna pokazywać swoje białe oblicze. I, jak dobrze pójdzie, mina zrzednie jej dopiero w marcu. Ale życie toczy się dalej, o czym nieustannie piszemy.

A w ostatnim numerze tego roku uwagę Czytelników (szczególnie z Sulęcina) powinien przyciągnąć tekst o nerwowej atmosferze, która wytworzyła się ostatnio wokół sulęcińskiego PKS-u. Właściwie chodzi tu o ziemię, którą do niedawna dzierżawili miejscowi handlowcy, a którą PKS zamierza sprzedać prywatnemu przedsiębiorstwu z Warszawy. Od sierpnia, kiedy to plac opuścili ostatni kupcy, temat ten zaczął żyć własnym życiem – o planach związanych z przejęciem gruntu przez tajemniczą firmę powiedziano już tyle, że postanowiliśmy sprawie poświęcić obszerniejszy tekst. Wynika z niego, że na terenie, który wciąż jest własnością PKS-u wkrótce zacznie powstawać galeria handlowa. Wpierw jednak inwestor musi wywiązać się z umowy, a przede wszystkim… uregulować w całości należność za grunty. Czy handlowców nie „wysiedlono” na darmo i czy dojdzie do planowanej inwestycji? Czas pokaże, a my będziemy trzymać pióro na pulsie.

W tym wydaniu także o tym, jak pogodzić spalanie śmieci z budową upragnionego przez wielu basenu. Pomysł, choć wydaje się nowatorski, ma szansę realizacji. Wilk syty i owca cała – takie rozwiązanie ucieszyłoby niewątpliwie miłośników kąpieli, ekologów, a przede wszystkim zwykłych mieszkańców. Trzymamy kciuki!

I jeszcze jedno: w poprzednim numerze obiecaliśmy przyjrzeć się imprezom, jakie w naszym regionie zorganizowano z okazji Święta Niepodległości. Czy jest ono obchodzone z odpowiednią godnością, pamiętając jednak, że to w końcu święto radosne. Sprawdziliśmy i… odetchnęliśmy z ulgą. Bo choć vipowskich przemówień nie zabrakło, to nie były zbyt nachalne, a furorę i tak zrobiły dzieci tańczące poloneza i mazurka w Sulęcińskim Ośrodku Kultury, patriotyczna inscenizacja przygotowana przez torzymskich gimnazjalistów czy tradycyjny już przegląd pieśni patriotycznych w Gliśnie. Tak trzymać!

Ale 11 listopada za nami, skupmy się raczej na innych świętach, niemniej wesołych (jeśli nie bardziej), które z każdym dniem są coraz bliżej. Z kolei nadchodzący Nowy Rok… oby był weselszy od tego mijającego. Czego sobie i naszym Czytelnikom życzy

 

Wojciech Obremski

 

Redaktor naczelny

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij