Czarownik na zlecenie
Niedziela 26 maja 2013
Któż z nas nie zna baśni o czarnoksiężniku z Oz? Dzieje tej niezwyklej krainy poznawaliśmy będąc dziećmi, gdy z wypiekami na twarzy śledziliśmy przygody Dorotki, która rozpaczliwie szukała sposobu na powrót do domu.
Seria książek o krainie Oz ukazała się także w Polsce, dzięki czemu szara, peerelowska rzeczywistość kontrastowała z magią i niesamowitością cudownego świata Franka Bauma. Ponadto pod koniec lat 80. Telewizja Polska wyemitowała, w ramach niedzielnej wieczorynki, japoński serial „Czarnoksiężnik z krainy Oz”, który cieszył się wśród dzieciaków niemniejszą popularnością, niż pokazana kilka lat wcześniej „Pszczółka Maja”. Do tego należy dodać polski serial animowany (to ten, w którym sukienka głównej bohaterki przypominała obrus) oraz wiele innych (przeważnie amerykańskich) ekranizacji, wśród których prym wiodła ta przedwojenna, z Judy Garland w roli Dorotki.
W filmie „Oz wielki i potężny” nie ma ani jej, ani blaszanego drwala, stracha na wróble, o tchórzliwym lwie nie wspominając. Najnowszą ekranizację dzieła Bauma można potraktować więc jako prequel przygód wspomnianej dziewczynki. Z filmu dowiadujemy się, w jaki sposób tytułowy Oz dostał się do Szmaragdowego Grodu, jak pomoże jego mieszkańcom w walce z okrutnymi wiedźmami, aż w końcu jak mu się udało zostać tym „wielkim i potężnym”. Tak potężnym, że tylko w jego osobie Dorotka będzie kiedyś upatrywać jedyną możliwość powrotu do domu w Kansas. Ale powoli, powoli… tę część sagi, którą większość z nas poznała za młodu, zobaczymy w nowej odsłonie zapewne niebawem. I mam taką nadzieję. Bo trzeba dodać, że kraina Oz jeszcze nigdy nie była tak zaczarowana i magiczna. Jej twórcy, wzorując się na podobnych superprodukcjach, włożyli w ten świat całą swoją moc, której pozazdrościć im mógłby nawet sam Oz. Dzięki temu obraz z przyjemnością obejrzą zarówno ci młodsi, jak i ich opiekunowie, którzy jak przez mgłę pamiętają opowieści o Szmaragdowym Grodzie. Teraz, po latach, mgła się rozwiewa, przez co znowu możemy podążać „drogą z żółtego bruku”.
Wojciech Obremski





