Aspekty (nie)świąteczne
Czwartek 17 stycznia 2013
Dziś trochę o tradycji. Ale nie rodzimej, tylko tej zza Odry. W Niemczech tradycja, sentymentalizm rzecz święta. Adwentowe przygotowania do świąt. Adwentowe kalendarze, kiermasze, czekoladki, mikołajki, aniołki, choinki. Cały ten błyszczący chłam skrzętnie omijający istotę świąt. Rocznicę narodzenia Chrystusa. Takie bożenarodzenie bez Bożego Narodzenia. Kilka dni przed wigilią wybrałem się do przygranicznego Frankfurtu na tradycyjny tutaj jarmark świąteczny. W powietrzu unosił się charakterystyczny zapach grzańca i grillowanych kiełbasek, dzieciaki szalały na karuzelach, a ja szukałem czegoś, co (prócz kilku ustawionych choinek) ma naprawdę cos wspólnego z nadchodzącym Bożym Narodzeniem. I nagle… jest! Z daleka wypatrzyłem szopkę. A wiec jednak. Podchodzę. Niby wszystko, jak u nas: z lewej Matka Boska, z prawej Św. Józef… W porządku. Czas rzucić okiem na żłóbek, sianko. A na sianku ? No, kto może być na sianku w betlejemskiej stajence?! Wiadomo ! Nowa Świecka Tradycja: Drewniana Zielona Żaba w Złotej Koronie! Śmiech z głupoty, ale i przerażenie.
Zielony, betlejemski płaz to nie jedyny aspekt (nie)świąteczny, z którym zetknąłem się u naszych sąsiadów. Tak się składa, że miałem okazję obejrzeć spektakl, wystawiany w teatrze miejskim w Eisenhüttenstadt, a przygotowany przez dzieci i kadrę jednego z tamtejszych przedszkoli. Było to sporej rangi wydarzenie, zeszło się pół miasta. Telewizja, prasa. Trzeba przyznać, ze od strony organizacyjnej wszystko wyszło pierwszorzędnie: dzieciaki w rożnym wieku dwoiły się i troiły, by pokazać, czego się nauczyły, a wspomagające je w tym dzielnie wychowawczynie i inni pracownicy przedszkola – począwszy od kucharek, a na dyrektorce kończąc, także dały popis swych wokalnych i tanecznych umiejętności. A wiec o co chodzi? Ano o to, że praktycznie każdy występ dotyczył pierników, mikołajów, przygotowań do świąt (głównie tym kuchennych), itp. Przez dwie godziny ani razu nie pokazała się szopka z jej mieszkańcami, gwiazda betlejemska, nawet mały aniołek wydał się organizatorom zbędny. Szkoda jest tym większa, że opisane wypaczenia prawdziwego sensu świąt uderzają przede wszystkim w najmłodszych. Bo choć żaba w koronie może i jest zabawna, a wigilijne pierniki słodkie jak nie wiem, to nie zastąpią one tego, co w Bożym Narodzeniu najważniejsze. A co to takiego? Na szczęście wie to każdy przedszkolak. Z Polski.
Wojciech Obremski
Redaktor naczelny





